2013/05/29

Zaatakowana dyscyplina czyli... zapasy

www.flickr.com/photos/asterix611
Międzynarodowy Komitet Olimpijski ogłosił jakiś czas temu, że dla zapasów może nie znaleźć się miejsca na Igrzyskach od 2020 roku. Od niedawna wiemy, że o pozostanie zapasy powalczą ze squashem i baseballem. Wszystko będzie jasne we wrześniu, ale warto przyjrzeć się z bliska tej dyscyplinie już teraz.

Z powodu tego nieoczekiwanego ogłoszenia rozgorzała debata publiczna nad zaletami zapasów. Trzeba wielu z nim przyznać rację, bo jest to sport posiadający wiele niepodważalnych zalet oraz „od zawsze” łączony z Igrzyskami Olimpijskimi. Zapasy są sportem walki polegającym na fizycznym zmaganiu się dwóch zawodników. Rozgrywane były na każdych Igrzyskach – zarówno starożytnych jak i nowożytnych. Jak twierdzą specjaliści jest to najstarsza, najpopularniejsza i jedna z najtańszych form sportowego współzawodnictwa, dostępna i popularna na całym świecie. Jak jest w rzeczywistości musiałem sprawdzić na własnej skórze.
Nigdy nie spotkałem nikogo uprawiającego tej dyscypliny i rzadko o niej słyszałem. Gdy podczas ostatniej Olimpiady Damian Janikowski sięgnął po medal oczywiście wszyscy mówili o zapasach, ale tylko wtedy. Stąd moje obawy, co do wspomnianych popularności i dostępności tej dyscypliny. Jednak próba znalezienia miejsca na trening pokazała, że nie jest to trudne i faktycznie istnieje wiele ośrodków tego sportu. Udałem się więc na trening do najbliższego miejsca – sekcji zapaśniczej TS Wisła Kraków.

Damian Janikowski na IO Londyn 2012 - www.facebook.com/DamianJanikowskiOfficial ;/zapasy.org.pl

Trening w gronie kilku osób rozpoczął się od intensywnej rozgrzewki. Najbardziej nietypowej z pośród przeze mnie odbytych. Poza częścią standardową (bieg, skłony itd.) musiałem wykonać nieskończoną ilość przewrotów oraz rzutów własnym ciałem podczas nich. Brzmi dziwnie, a patrząc z boku wygląda chyba jeszcze dziwniej. Podczas treningu zapaśniczego upada się jednak niezliczoną ilość razy i bez odpowiedniej rozgrzewki mogłoby się to zakończyć groźną kontuzją. Dodatkowym niespotykanym elementem była rozgrzewka karku polegająca na dociskaniu głowy pod różnymi kątami do podłogi nie dotykając jej rękami. Po intensywnej rozgrzewce wszelkich potrzebnych mięśni mogłem już rozpocząć zasadniczą część treningu.
Należy zaznaczyć, że istnieją dwa style zapasów: klasyczny, w którym dozwolone są jedynie chwyty powyżej pasa oraz styl wolny, który charakteryzuje się możliwością chwytania również za nogi. Ja trafiłem na trening tego pierwszego.
Zajęcia odbywały się w parach, w których zawodnicy nawzajem siebie przerzucali przez ramię tak aby drugi upadł na łopatki. W pojedynku zapaśniczym najbardziej punktowane jest właśnie takie wykonanie rzutu. Często przeważa nawet o zwycięstwie danego zawodnika. Wydawało mi się, że wykonanie takie rzutu nie jest proste i nie dam rady przerzucić nad sobą zawodnika o podobnej wadze do mojej. Jednak wszystko zależy od techniki – odpowiednie ustawienie i płynne połączenie sekwencji ruchów. Siła dochodzi z czasem. - Zawodnicy w toku przygotowań są stopniowo poddawani coraz większym obciążeniom, przez co organizm ma czas zaadoptować się do późniejszych walk i olbrzymiego wysiłku fizycznego. – mówi trener sekcji zapaśniczej Piotr Budzyn.

Moje próby treningowe
Podczas przerzucania przeciwnika poza dbałością o jego przewrót na łopatki musiałem także pamiętać, aby upadając nie „zahaczył” o moje nogi. W jednym z pierwszych przerzutów niestety tak się stało i ostatecznie bardziej ucierpiałem ja niż przeciwnik. Po kilkunastu powtórzeniach byłem już w stanie w miarę poprawnie wykonać taki rzut. Choć nie bez sporego zmęczenia. Jednak był to tylko jeden z wielu rodzajów i wykonywany gdy przeciwnik mi w tym nie przeszkadzał. Podczas walki jest dużo trudniej. Wszystko należy wypracować podczas treningów. - Jest to sport 100% bez "ściemniania", tutaj nie da się oszukiwać. – dodaje trener Budzyn. Warunki fizyczne nie są tutaj najważniejsze, jeśli tylko jest motywacja i chęć do regularnych treningów każdy może osiągnąć zadawalający poziom. Nie ma znaczenia także płeć. W tym sporcie nie ma pojęcia „płci słabszej”. Koszt trenowania nie jest duży – opłata tygodniowa (w TS Wisła) wynosi 80zł i do tego nie dochodzą praktycznie żadne inne koszty sprzętowe jak to jest zazwyczaj przy innych dyscyplinach. 

www.flickr.com/photos/amatuerphotographer
Zapasy są sportem wszechstronnie rozwijającym sprawność, wytrzymałość i kondycję. Wielu sportowców innych dyscyplin właśnie od zapasów rozpoczynało swoje kariery. Jest to bowiem doskonała baza kondycyjna i wydolnościowa przydatna w każdym innym sporcie. - Ponadto zapasy świetnie kształtują charakter młodego człowieka, uczą uczciwej rywalizacji i twardej postawy, uczą życia. – wychwala zalety trener sekcji zapaśniczej TS Wisła.
Wszystko to dowodzi, że sport taki jak ten powinien być nadal rozgrywany na Igrzyskach olimpijskich. Polecam każdemu choćby spróbowanie, a samej dyscyplinie i zawodnikom życzę powrotu na olimpijskie łono już podczas wrześniowych obrad MKOl-u.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skomentuj